Archiwum | Listopad, 2011

Zamek z piasku, który runął by Stieg Larsson

30 List

Trzecia i ostatnia część sagi Mlillenium autorstwa Stiega Larssona. Naprawdę, strasznie żałuję, że to już koniec!

W „Zamku z piasku(…)” mamy do czynienia z kontynuacją wydarzeń z części drugiej, czyli: „Dziewczyny, która igrała z ogniem” .  Akcja zaczyna się w momencie, gdy na oddział doktora Andersa Jonassona trafia drobna kobieta, która pilnie potrzebuje pomocy chirurgicznej, bowiem ma kulę w głowie, a oprócz tego kilka innych obrażeń. Okazuje się, że tą pacjentką jest niejaka Lisabeth Salender, ścigana listem gończym w całej Szwecji za zabójstwo kilku osób. Razem z nią do szpitala trafia starszy mężczyzna- Zalachenko, jej ociec. Z racji złego stanu zdrowia Lisabeth musi pozostać przez długi czas w szpitalu. W tym czasie Mikael Blomkvist prowadzi śledztwo, mające na celu oczyszczenie jej z zarzutów, angażuje również swoją siostrę do obrony ” Sally”.

W książce znajdziemy mnóstwo historii pojedynczych bohaterów, ale również niezwykle interesujące wątki. Jednym z ciekawszych jest ten dotyczący Eriki, która po rozpoczęciu pracy w nowej gazecie, pada ofiarą stalkera. Cała historia kończy się szczęśliwie dzięki pomocy Elisabeth- uzdolnionej hakerki. W tej części znajdziemy odpowiedzi na pytania dotyczące tej dziewczyny, rozwiązane zostaną również zagadki z poprzedniej książki.

„Zamek z piasku…” to również, a może nawet przede wszystkim, książka o silnych, ambitnych kobietach, które wkraczają w świat mężczyzn, a przez to stają się dla nich zagrożeniem.

Trylogia Larssona to seria książek, po której jeszcze bardziej krytycznym okiem spojrzycie na inne kryminały! Żaden nie będzie tak dobry, jak ten!

Reklamy

Tego lata, w Zawrociu

4 List

„Tego lata, w Zawrociu” Hanny Kowalewskiej, to książka, która uprzyjemniła mi kilka deszczowych wieczorów w Lizbonie.

Początkowo podeszłam do niej sceptycznie, gdyż tytuł sugerował, że będzie to czytadło typu „Harlequin”. Jakże się przyjemnie zdziwiłam, gdy okazało się, że książka niewiele ma wspólnego z tego typu literaturą!

„Śmieszny kaprys starej, złośliwej kobiety”- tak zaczyna się pierwszy rozdział tej niezwykłej powieści. Tą starą kobietą jest babka Aleksandra, która zapisuje w testamencie swój majątek- dworek w Zawrociu swojej wnuczce Matyldzie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że obie panie nie utrzymują ze sobą kontaktów. Dlaczego? Matka Matyldy- Krystyna zdecydowała się poślubić nieodpowiedniego, zdaniem Aleksandry, mężczyznę. Mało tego, porzuciła dla niego karierę pianistki, a fortepian zamieniła na pieluchy. Wydarzenia te sprawiły, że kobiety nie utrzymywały ze sobą kontaktów, w związku z czym mała Matylda ledwo znała babkę, która i tak odnosiła się do niej z ogromną rezerwą. Tym większe było jej zdziwienie, w momencie, gdy okazało się, że najwiekszy rodzinny skarb- Zawrocie, trafia właśnie w jej ręce! Od tej chwili musi zmierzyć się z zawiścią ze strony rodziny, ale również z niezwykłą historią swoich dziadków, którą odkrywa wraz z czytaniem pisanych przez nich dzienników. Podąża śladami babki Aleksandry, z czasem odkrywając rodzinne tajemnice, ale również swoje podobieństwo do tej starej kobiety. Z biegiem dni udaje jej się odgadnąć motywy kierujące babką oraz poznać historię jej życia.

„Tego lata, w Zawrociu” jest książką pełną magii, która zdaje się mieć zbawienny wpływ na czytelnika. Leniwa akcja, przepiękne, nasycone barwami opisy ogrodu, czy dworku zadziałały na mnie niczym balsam. Jest to jedna z nielicznych książek, do których mam ochotę wrócić! Polecam na jesienne wieczory! 😀

Reszta moich książkowych zdobyczy 😀