Archiwum | Grudzień, 2009

Święta:)

20 Gru

Nadchodzą Święta:) Czas błogiego lenistwa i obżarstwa (dosłownie). Dla mnie miał to być również moment na nadrobienie książkowych zaległości. Miałam w planach przeczytanie książki pt. „Zapach ceru”(dostałam w maju na urodziny), „Stowarzyszenia umarłych poetów”(stoi na półce od września), „Sekretów”…i pewnie czegoś jeszcze, o czym zdążyłam zapomnieć:) . Już wiem, że z planów książkowych nici:( Zaraz po Świętach mam zapowiedziane kolokwium. No cóż, przynajmniej nie będę bezproduktywnie spędzać czasu spoglądając raz po raz zza książki i myśląc o niebieskich migdałach. (A o Migdale to już w ogóle nie):). PP też ma ciężki okres poświąteczny, więc nie poszalejemy również na wyprzedażach, na które tak w tym roku liczyłam. No nic.

W ramach odpoczynku będę czytać blogi 10 polityków. 10 polityków, 1 miesiąc, 1 praca. Hmmm….

Uwielbiam czyać blogi. Serio! Dzięki nim wiem, że moje problemy nie są jakieś wyjątkowe:) (a to nowość:)).Pozwalają mi także na odkrycie nowych niezbadanych obszarów…jak dla mnie jest to kuchnia:) Tak bardzo chciałabym umieć coś upichcić…tzn. niby umiem, ale problem pojawia się w momencie przyprawiania, zwłaszcza zup. Do historii przeszła moja pomidorowa, która miała smak stężonego koncentratu i nawet PP, który zmuszał się, aby ją zjeść, poległ na placu boju. Od tej pory to on odpowiada za dział „kulinaria”:). W sumie to nieźle sobie to wszystko urządziłam:D

Bo czemu to facet nie może zajmować się gotowaniem? Mamy chyba równouprawnienie, a to kobiety dalej pracują na tzw. dwa etaty. Myślę  jednak, że same „zgotowałyśmy” sobie taki los. Przecież „ja” zrobię to lepiej! A facet w tym samym czasie, gdy my gotujemy, sprzątamy,pierzemy, itd, ogląda spokojnie tv. Pewnie by pomógł, ale zaraz zostałby skrytykowany za źle odkurzony dywan. Ehhh….Relax….:D Jeszcze tylko kilka dni i…

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim ciepła w rodzinnym gronie, spokoju i uśmiechu na twarzy, bo tego na co dzień nam brak:)

Religie świata

13 Gru

Wiem, że to miał być blog o książkach, ale dzisiaj chciałabym polecić wszystkim Niezbędnik Inteligenta Polityki. W tym wydaniu mowa jest o religiach świata. Do zakupu skłoniły mnie zajęcia  o tej tematyce.  W sumie, nic nowego, ale zawsze w jakiś sposób może poszerzyć horyzonty. Polecam wszystkim głodnym wiedzy:)

A propos…Czytał ktoś „Tam gdzie spadają anioły” Terakowskiej? Kupiłam siostrze na gwiazdkę i mam nadzieję, że jej się spodoba.

Komunikujmy się:)

12 Gru

Jestem w trakcie czytania książki z dziedziny, w której mam zamiar się specjalizować.  Tytuł to: „Komunikowanie (się) w mediach elektronicznych. Język, edukacja, semiotyka” Polecam wszystkim, którzy interesują się światem mediów i wszystkim co się z nimi wiąże. Książka napisana jest przystępnym językiem (uwaga różni autorzy!), a co najważniejsze odnosi się do tematów naprawdę interesujących, omawia np. blog znanego profesora-językoznawcy, traktuje o hate speech w internecie, języku blogów, metodologii w badaniach nad komunikowaniem i innych ciekawostkach:)

Naprawdę poszerza horyzonty:) Polecam wszystkim, którzy interesują się tą tematyką, a mają już dość typowo akademickich książek opisujących( pseudo)teorie z dziedziny komunikacji!

Wszystko dla Pań:)

12 Gru

Taki tytuł nosi absolutnie genialna powieść Emila Zoli. Akcja toczy się w ogromnym domu handlowym, który w trakcie trwania akcji ciągle się rozrasta. Magazyn „Wszystko dla Pań” , miejsce gdzie wszystko obliczone jest na pozyskiwanie nowych klientek, stanowi metaforę społeczeństwa konsumpcyjnego. Kolejne bohaterki powieści są w stanie zrujnować mężów, zaciągać kredyty byle zdobyć nową parę rękawiczek lub 20 m jedwabiu po wyjątkowo korzystnej cenie. 🙂 Właściciel domu handlowego doskonale wie,jak manipulować płcią piękną…piękne wystawy, promocje, uśmiech subiektów, to wszystko ma służyć przywiązaniu kobiet, które mniej lub bardziej poddają się urokowi magazynu, ale i samego Moureta. „Wszystko dla pań” to także historia miłości panny sklepowej i właściciela. Jednak nie jest to łatwe uczucie, oboje są ludźmi, których los nie oszczędzał. Mimo wszystko historia kończy się dobrze, przynajmniej dla nich!

Podczas czytania powieści, nie mogłam uwierzyć, że to wszystko jest aż tak realne. Nie dalej jak wczoraj wybrałam  się na małą rundkę po dwóch centrach handlowych. Wszędzie kusiły wyprzedaże, uśmiechnięte panie „atakowały” słowami: „W czym mogę pomóc?”, a mój Potwór Patchworkowy, tylko trzymał mnie za rękę i powtarzał: „Ale tu już byliśmy” albo „przecież nie lubisz golfów”. PP zawsze sprowadza mnie na ziemię, tylko dzięki niemu nie zadłużyłam się maksymalnie na karcie kredytowej. Nie ma to jak facet na zakupach, a zwłaszcza taki, który zna się na manipulacjach socjotechnicznych. Mimo, że od powstania powieści minęło ponad sto lat, to prawdy w niej zawarte do dziś szokują. Przez ten czas nic się nie zmieniło. Kobietom dalej śmieją się oczy na widok   fatałaszków, a sprzedawcy coraz lepiej potrafią nami manipulować.  Czyżbyśmy się w ogóle nie zmieniły?Hmmm….

Książka zdecydowanie godna polecenia, nie tylko miłośniczkom częstych zakupów. Piękny język i atmosfera XIX-wiecznego Paryża skłonią do lektury nawet najbardziej opornych:)