Effaclar DUO- mój numer UNO ;)

9 Maj

Najlepszy, najcudowniejszy, najukochańszy…Mogę tak jeszcze długo🙂 Krem ten został mi polecony przez kosmetyczkę, która stwierdziła, że może on pomóc w utrzymaniu skóry w dobrej kondycji. Początkowo nie miałam zamiaru go kupować, gdyż kiedyś miałam małą przygodę z Triacnealem i stwierdziłam, że działanie będzie podobne. Mimo to, skusiłam się.

Krem według producenta ma pomagać w zwalczaniu niedoskonałości skóry, ich leczeniu, a także delikatnie złuszczać naskórek, zapobiegając tym samym jego zaleganiu i zapychaniu porów.

Jak się sprawdza? Naprawdę fajnie, może nie wyeliminuje wszystkich zmian i nie uleczy cudownie cery, ale pomaga utrzymać ją we względnej czystości i jednocześnie przyspiesza proces gojenia już powstałych niedoskonałości. Co więcej, w przeciwieństwie do TriAcnealu nie powoduje szczypania i ściągnięcia skóry.

Krem można stosować zarówno rano, jak i wieczorem, aczkolwiek w tej chwili ograniczam się do nakładania go tuż przed snem, gdyż po pewnym czasie może powodować wysuszenie. Podczas kuracji należy pamietać, aby na dzień bezwzględnie stosować krem z wysokim filtrem, gdyż Effaclar pocienia naskórek, w związku z czym mogą powstawać przebarwienia.

Obecnie kończę pierwsze opakowanie(zakupione pod koniec marca), ale już wiem, że na pewno zakupię kolejne!

„Życie i czasy Michaela K.”

3 Maj

Nie ma złych książek. Są książki ciekawe, lekkie, przyjemne, trudne, inspirujące, naukowe, historyczne, obyczajowe…ale nie ma złych! Każda książka niesie ze sobą jakieś wartości, choć dla niektórych może wydawać się zwykłym czytadłem, dla innych będzie natchnieniem…Mam swój ulubiony typ literatury, mam też pisarzy, których lubię i cenię, ale największą frajdę sprawia mi „odkrywanie” nowych. Tak tez było z J.M. Coetzee. Poleciła mi go koleżanka (Gosia :D), mówiąc, że czytała jego „Hańbę”, która zrobiła na niej duże wrażenie. Oczywiście nie zwlekałam i też czym prędzej przyniosłam ją z biblioteki uniwersyteckiej. Wrażenia? Cudowna książka, od której nie mogłam się oderwać, mimo, że tematyka nie była ani łatwa, ani lekka! Od tamtego czasu tak się jakoś składało, że nie sięgałam po książki tego autora, aż ostatnio skusiłam się na małe zakupy w sklepie internetowym empiku (zawsze można troszkę zaoszczędzić :)). Kupiłam m.in. „Życie i czasy Michaela K.”, książkę, która jest moją towarzyszką w codziennej drodze do pracy.

O czym opowiada? O wojnie, o jej okrucieństwie, o tym, jak człowiek potrafi się zmienić pod wpływem ogromu okrucieństw, ale również o sensie i istocie wolności i godności .

Michael K. jest ogrodnikiem i synem sprzątaczki. Miał trudne dzieciństwo, nigdy nie poznał ojca, a jego relacje ze światem są utrudniane przez introwertyczny charakter i zajęczą wargę, która dodatkowo go onieśmiela.

Jego życie w Kapsztadzie wywraca do góry nogami wojna domowa, która powoduje, że wraz z matką podejmują decyzję o wyjeździe na prowincję, w strony, gdzie się wychowywała. Droga jest upstrzona pułapkami, żołnierzami patrolującymi ulice oraz rzezimieszkami szukającymi łatwej zdobyczy. Kiedy, w jednym ze szpitali umiera matka Michaela, ten samotnie  kontynuuje swoją wędrówkę do bielonej na biało farmy, gdzie będzie mógł rozsypać jej  prochy oraz osiąść, aby  wieść spokojne życie na łonie natury. Niestety rzeczywistość okazuje się brutalna. Ludzie kierują się nienawiścią, tworzą obozy, noszą broń, biją, kradną w imię bliżej nieokreślonego celu. Michael nie rozumie dlaczego…Przecież on chce być jedynie wolny, móc uprawiać swój ogródek, być blisko ziemi, która daje życie…

Za tę powieść Coetzee otrzymał swoją pierwsza Nagrodę Bookera, więc sam ten fakt czyni ją wartą przeczytania.  Jednakże moją ulubioną i tak pozostaje „Hańba”!

… cieszcie się słońcem (z książką w ręku)😀

Bioderma Sebium H2O – preparat do oczyszczania TWARZY!

3 Maj

Dzisiaj o siostrzanym płynie różowej Biodermy. Wiem, że od bardzo długiego czasu trwa istny szał na ten produkt, zapoczątkowany  na youtube! Oczywiście nic w tym złego, ale czasem zastanawiam się ile pozytywnych opinii na temat tego produktu bierze się z dobrego działania, a ile jest spowodowanych po prostu marketingiem. No ale nie o tym miało być!🙂

Bioderma Sebium, jak podaje producent jest „antybakteryjnym płynem micelarnym do oczyszczania twarzy”

Wskazania: Codzienna pielęgnacja skóry tłustej, mieszanej, trądzikowej, podrażnionej wskutek nadmiernego rogowacenia naskórka zwłaszcza przy ujściach mieszków włosowych.

Właściwości i działanie: Delikatnie oczyszcza i reguluje pracę gruczołów łojowych, posiada działanie antybakteryjne. […] Kompleks roślinny Fluidactiv reguluje jakość sebum.

Sposób użycia: 1 lub dwa razy dziennie przemyć twarz […]. Płyn może być stosowany jako preparat do demakijażu. Spłukiwanie preparatu nie jest konieczne za wyjątkiem okolic oczu.

Tyle od producenta. Stosuję zieloną Biodermę jako płyn do demakijażu. Bardzo dobrze usuwa podkład, ale niestety nie radzi sobie z tuszem do rzęs! Przypuszczam, że nie jest po prostu do tego przeznaczona, gdyż jej głównym zadaniem jest regulacja wydzielania sebum. Może mieć działanie lekko wysuszające, co dyskwalifikuje ją jako preparat do oczu! Warto o tym pamiętać, przed wystawieniem negatywnych komentarzy. Czy na dłuższą metę pomaga? Hmmm, a czy jeden kosmetyk jest w stanie odmienić naszą cerę? Raczej nie, a już na pewno nie płyn micelarny. Bardzo lubię ten produkt, za to jak działa na moją skórę. Mam po nim wrażenie dobrego odświeżenia i czystości (mimo to przemywam jeszcze twarz żelem).

Czy kupię ponownie? Pewnie tak, bo naprawdę ja lubię! Nawet cena nie jest taka straszna. Swoją butelkę zakupiłam pod koniec marca i myślę, że jeszcze długo mi posłuży🙂 Co więcej, nie kupuję jej w aptekach znanej sieci, ale w wybranej aptece na wrocławskim rynku, gdzie cena dużej butli Biodermy = małej butelce w sieciówce!

pozdrawiam wszystkich i życzę naprawdę udanej majówki🙂

„Podróże małe i duże, czyli jak zostaliśmy światowcami”, Wojciech Mann, Krzysztof Materna

5 Lu

„Podróże małe i duże[…]” – to książka, w której nawet tytuł jest lekki i zabawny. :)Nikt, kto sięgnął po nią w celu przyjemnego spędzenia czasu, nie będzie zawiedziony. Dwaj satyrycy/prezenterzy/wodzireje (?) opisują w sposób niezwykle dowcipny swe światowe wojaże, powodując u czytelników „smiechowy ból brzucha”😀

Autorzy zaczynają swą opowieść od przedstawienia się nawzajem.  Wojciech Mann zaczyna opowieść o swym przyjacielu od zdania: „Nie podoba mi się wygląd Krzysztofa Materny, ponieważ nie jest on kobietą ani drzewem, ani niektórymi budynkami.” Materna nie pozostaje dłużny i pisze, że: „Wojciech Mann, jak się go poprosi, jest: uczynny,rozrzutny, szczery, dobry, ładny. Kiedy się go nie poprosi, to śpi.” Te drobne uszczypliwości, które w gruncie rzeczy, oparte są na pokładach wzajemnej sympatii, powodują, że czytelnik ma ochotę natychmiast się z nimi zaprzyjaźnić i ruszyć w świat, choćby starym autem :)A panowie Mann i Materna z pewnością byliby nieocenionymi przewodnikami, mieli bowiem okazję popłynąć w rejs Stefanem Batorym, zwiedzić Lozannę, Acapulco, czy Stany Zjednoczone. Ich opowieści nie ograniczają się jedynie do opisu wspaniałych miejsc, które zobaczyli, lecz skupiają się  na pokazaniu  przygód, związanych np. z brakiem pieniędzy, pracy, nieporozumieniami kulturowymi itp.

Książka wciąga, jest idealna do czytania w czasie długiej podróży, niekoniecznie samolotem rejsowym😉, ale np. naszymi cudnymi kolejami, gdzie droga z Warszawy do Wrocławia zajmuje 7godzin (idealny czas na przeczytanie książki, gazety i obejrzenie krajobrazu :)) Panowie piszą w tal lekki, bezpośredni sposób, że nie można się oderwać od lektury. Trzymają fason cały czas. Na zakończenie tłumaczą, dlaczego zdecydowali się na napisanie książki. Mówią: „Uczciwie stawiając sprawę, napisaliśmy ją z powodu kasy. Czyli z powodu chronicznego braku gotówki, na co cierpimy od lat.”  I jak tu Ich nie uwielbiać?😀

Po przeczytaniu „Podróży…”, jestem pewna, że w wolnej chwili „zabiorę się” za „Rockmanna” W. Manna.😉

Enjoy😀