Lily Lolo, kupić czy nie? :)

3 paź

Kosmetyki Lily Lolo robią w ostatnim czasie zawrotną karierę, głównie za sprawą filmików na youtube.com. Gdy obejrzałam jeden z nich stwierdziłam, że muszę wejść na stronę dystrybutora i poczytać co nieco na ich temat. Obietnice producenta zachęciły mnie do zakupu dwóch produktów: podkładu oraz różu.

Najpierw kupiłam róż w kolorze Cherry Blossom, przy okazji zamówiłam 4 próbki, wśród których znalazł się m.in. podkład Blondie oraz bronzery(South Beach i Waikiki).Cherry Blossom należy do kategorii różowo-brzoskwiniowej z lekkim połyskiem.  Mimo tego, ze mam cerę naczynkową, róż wygląda bardzo ładnie i nie potęguje efektu czerwoności na twarzy. Jak na produkt tego typu i specyfikę mojej tłustej cery, utrzymuje się w miarę długo (choć bez szału). Efekt jaki daje nazwałabym delikatnym rumieńcem :) Oczywiście  można go stopniować :D

W czasie upałów we Wrocławiu testowałam również podkład Blondie (próbka), który w przeciwieństwie do mojego tradycyjnego podkładu, nie dawał tak mocnego połysku na twarzy. Spodobał mi się na tyle, że zdecydowałam się go kupić. Zamówiłam też kolejne próbki, wśród których był m.in. rozświetlacz (kolejny must have).

Co do samego podkładu, to dobrze spisuje się na buzi, ładnie komponuje z jej naturalnym kolorytem, a zatem nie daje efektu maski. Nie zakryje poważniejszych przebarwień i nie ukryje krostek. Jednak w upalne dni (w Lizbonie takich jest pod dostatkiem) sprawia, że nie mam dyskomfortu spowodowanego ciężkim podkładem.  Niestety przy takiej pogodzie, nawet on nie daje sobie rady ze świecącą się buzią, ale mu to wybaczam :D

Czy warto kupić Lily Lolo? To zależy od zawartości Waszego portfela i tego, czego po tych kosmetykach się spodziewacie. Cena tych produktów jest porównywalna z innymi markami, które znajdziemy choćby w Sephorze, więc nie jest tak źle (choć, oczywiście, nie każdy sobie na nie pozwoli). Jednak muszę zaznaczyć, że kosmetyki Lily Lolo, wbrew cudownym opiniom na stronie dystrybutora, nie zdziałają cudów na twarzy z problemami (mimo tego, że zawierają cynk). Ich zakup może mieć co najwyżej efekt placebo, po prostu będziemy piękniały od samej świadomości, że mamy je w kosmetyczce :D

About these ads

Jedna odpowiedź to “Lily Lolo, kupić czy nie? :)”

  1. Agi Październik 4, 2011 at 4:59 am #

    dzięki Karol za recenzje, ale one na zime chyba by nie daly rady? w sumie ten krem tonujacy tez nie chyba i jestem w du…, Tobie tam zima nie straszna ale ja chyba poczekam az Cie obbadam osobiscie :D :)

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: